I’m like normal person- I just rock way more.

Lody zamarzły zbyt mocno. Skrobię je więc łyżeczką z całych moich wątłych sił i zajadam powstałe w tym procesie wióry. To nie są „Te” lody. Te za które jesteś w stanie oddać męża i dzieci – tak je uwielbiasz. To są średnio smaczne lody. Ale jestem na diecie. Dość rygorystycznej. Pierwsza faza Dukana. A złośliwość świata połączyła najtrudniejszy tydzień diety z najtrudniejszym czasem kobiety – z miesiączką. Więc ochota na słodycze wierci mi dziurę w mózgu. Stąd te lody. Dietetyczne. Średnio smaczne. Ale słodkie. Nietuczące. Skrobię je tak mocno, że na dłoni powstaje malutki pęcherzyk. Ale ja nie odpuszczam. Chce mi się, tak bardzo mi się chce czegoś słodkiego!

Kiedy jest się młodym dziewczęciem, bez męża którego się kocha, bez dzieci którymi trzeba się zając, bez rachunków które trzeba opłacić, bez pracy w której trzeba się pojawić, bez całego tego dorosłego majdanu, to jest idealny czas na to by zrobić TO COŚ. Coś, co całe życie będzie się wspominać. Coś, dzięki czemu poczujesz – ok to się wyszalałam,teraz mogę się ustatkować. Coś czego nie zrobisz gdy uwiążesz się w jednym miejscu.

Złoty Stok, Polska, Marzec2010

– Mamo. Mam doła, nie chcę tu dłużej mieszkać ani studiować. Jadę na Jamajkę, pracować w barze, robić drinki, spać na plaży i poznać fajnych ludzi.

  • Ok.

  • Mamo, najprawdopodobniej rzucę szkołę.

  • Czy mówisz o tej szkole aktorskiej, która od zawsze była twoim marzeniem.

  • …..

  • Ok.

  • Mamo będziesz tęsknić?

  • Jasne że tak. Ale rób co ci serducho mówi. Jeżeli będziesz tam szczęśliwa…

połączenie telefoniczne Wrocław- Złoty Stok, Kwiecień 2010

  • Mamo jadę do Stanów, będę tam pracować jako niania.

  • Ok. A co ze szkołą? Rzucasz? Czy może już rzuciłaś?

  • Wezmę dziekankę.

  • Ok. Skoro to ci da szczęście….

Laski, Pl. Kwiecień 2010

  • Tato jadę do Stanów pracować jako niania, rzucam studia, wszystko jest do dupy i w ogóle nie wiem co robić z życiem…

  • O dobrze, Harleya mi przywieziesz ze Stanów. A najlepiej to mi tam ładną dziewczynę załatw, taka czarniutką, to wpadnie tatuś cię odwiedzić

Decyzja zapadła. Jadę do USA. Wsparcie rodzinne, jak widać, mam. Jest to wsparcie duchowe. Wiem, że wszystko, od początku do końca muszę załatwić sama. Wiem, ze mama nie będzie dzwonić do Agencji Au Pair by sprawdzić, czy nie są przypadkiem zatajonym ugrupowaniem zboczeńców, wywożących młode dziewczyny do pracy w nocnych klubach w południowym Meksyku. Wiem, że tatuś nie poleci do Ambasady by z myśliwską strzelba pomóc mi załatwić wizę. Wiem, że nie pomogą mi zdecydować czy rzucić szkołę czy wziąć dziekankę, czy jechać do Texasu, NYC czy LA, czy wybrać dwóch chłopców do opieki, siedem dziewczynek czy jednego noworodka…

„Wszystko sama, sama, sama – ważna mi dama.”

Zapisałam się do trzech rożnych agencji. Znajomi napisali mi referencje. Mama opłaciła kurs angielskiego. Papiery zostały wysłane. Maszyna ruszyła po szynach ospale…

W całym procesie miało odbyć się jeszcze Interwju. Pani z agencji chciałaby sprawdzić mój angielski i moją wiarygodność. Jak to mówią- w czepku się nie urodziłam. Pani zadzwoniła w najmniej odpowiednim momencie, a raczej w najmniej odpowiednim dniu. Kiedy to po sporej imprezie z okazji zaliczonej sesji, konałam w łóżku nie mogąc ani umrzeć ani żyć dalej. Chyba każdy student zna ten stan. Czułam, że mój mózg skurczył się do rozmiarów orzecha włoskiego i przy każdym ruchu głową boleśnie obija się o ścianki czaszki. Nie umiałam złożyć logicznego zdania po polsku, a co dopiero po angielsku.

-Hi! Can I talk with Malgorzata? – przyjemny, lekko urzędowy głos pani w słuchawce.

-Yeah – jedyne na co wpadłam, a trzeba pamiętać że byłam jeszcze przed kursem angielskiego.

– Do you have time now? Can we talk?

– Yeah….

Będzie tego! Do drugiego Interwiu przygotowałam się lepiej, (znałam już przecież pytania), sporządziłam więc odpowiedzi by czekać na telefon z kolejnej agencji.

Potem zaczęły się maile i telefony od różnych, amerykańskich rodzin.

Zaczęłam się już gubić, kto ma ile dzieci, kto gdzie mieszka i ile ma psów.

– Hi Meg! Jak się masz dzisiaj? Powiedz mi może jak ci minął dzień.

– Hey! Dobrze, dziękuję. Dzisiaj sporo pracowałam, pomogłam też bratu z zadaniem domowym. Robię to codziennie. Tak więc będę mogła pomagać twoim dzieciakom.

– Ale ja mam tylko jedno dziecko. Pamiętasz? Steave. I on ma roczek- nie ma jeszcze zadań domowych.

– Ups. A tak, tak! Śliczny Steave… Pamiętam ze zdjęcia … – Mała wpadka.

Innymi razem po 30minutach dukania po angielsku z samotną matką z Chicago, kiedy powiedziałam że słyszałam że w Chicago jest spora polonia, ona odparła piękną polszczyzną – Tak. Ja też jestem Polką, ale chciałam sprawdzić poziom twojego angielskiego.

Każda rodzinna miała jakiś defekt, coś co mi kompletnie nie pasowało. Ta miała psa, więc super, ale mieszkali 30km od najbliższego miasteczka. Ta mówiła w domu po polsku. Ta miała 5(!!!) dzieci. Ta znowuż nie dawała auta. I tak ciągle nie mogłam wybrać tej właściwej, a czas uciekał. Do końca września powinnam wyjechać. A jeszcze nie mam wizy…

Ale na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Ron i Syndy wydali mi się przesympatycznie, ich małe bliźniaczki i starszy brat na zdjęciach wyglądali uroczo. Żywią się zdrowo, każdy weekend spędzają aktywnie, i najważniejsze – mieszkają blisko Nowego Jorku. I choć słyszałam wiele razy- wybierz rodzinę a nie miejsce, bo to z rodziną spędzisz ten rok i to od nich zależy czy rok będzie udany czy nie, ja stwierdziłam, że ta reguła ma wyjątek. Wyjątkiem tym jest Nowy Jork.

– Mamo! Mamo! Znalazłam rodzinę w Nowym Jorku! I oni chcą mnie! I mam u nich pokój! I samochód! Już jest deal! Już mogę jechać po wizę! Znalazłam rodzinę!

– Córeczko, ale po co ci nowa rodzina? My też jesteśmy fajni. A za pilnowanie dziecka, twoja siostra też może ci coś zapłacić. I samochód masz. I pokój. Wszystko to samo co tam.

No i załatwione. Wiza jest. Bilet jest. Praca jest. Jedziemy. Znaczy -jadę. Przygodę można zacząć. Można zacząć akcję au’perowanie! 😀

Reklamy
Categories: dom, U.S | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: