Szczęście w XXI wieku

Zobaczcie ten filmik, stawiam wszystko co mam, że pojawi wam się uśmiech na twarzy. Powstał podczas mojego pobytu na Filipinach. Zobaczycie tu ludzi, którzy stracili w tajfunie swoje domy. Zobaczycie tu szczęście, którego nie był im w stanie odebrać największy w historii ludzkości tajfun, który uderzył w zamieszkały ląd…

„Człowiek rodzi się po to żeby być szczęśliwym, jeśli jesteś nieszczęśliwy to znaczy, że robisz coś nie tak. Zmień to co robisz i bądź szczęśliwy” To fragment z mojej książki Twarze Tajfunu, jak jeszcze jej nie czytałeś, to z serca polecam ( tak, ten artykuł zawiera lokowanie produktów)

Przez ostatnie 10 lat poszukuję odpowiedzi na to, jak być szczęśliwym. Szukałam jej (odpowiedzi) na kursie coachingu w Krakowie, w indyjskim ashramie, w ubogich wioskach Filipin i bogatych dzielnicach amerykańskich miast. Wydaje mi się, że kilka razy osiągnęłam ten stan, gdy nic nie jest w stanie zbić cię z pantałyku, ale i kilka razy zamoczyłam swoje stopy w lepkiej i brudnej papce depresji. Nic strasznego, życie jest życiem. Trzeba wszystkiego w nim spróbować. Poniżej kilka banałów, o których tak często zapominamy. Przypominam je nam wszystkim.

photo by Roksana Zięba „What about Sophie”
  1. Lista wdzięczności. Jedno z najprostszych ćwiczeń szczęścia. Mówi się, że powinno się codziennie, ale ja uważam, że w pędzie dzisiejszych zmagań z rzeczywistością, warto choć raz w tygodniu tworzyć listę wdzięczności. W ciągu dnia, najlepiej chyba zaraz przed położeniem się spać, aczkolwiek znam i takich szaleńców co robią to z samego rana, znajdź pięć minut dla siebie z kartą i długopisem. Wypisz wszystko za co jesteś wdzięczny. Nie szukaj górnolotnych, wielkich spraw. Bądź wdzięczny za zdrowie które masz. Za rodzinę i przyjaciół. Za ich zdrowie. Za pracę. Za to, że masz gdzie mieszkać. Za to, że ktoś zadzwonił do ciebie niespodzianie. Albo poznałeś kogoś nowego. Albo miałeś dla siebie więcej czasu. Może byłeś w kinie? A może kupiłeś sobie płytę ulubionego zespołu? Zjadłeś pyszne śniadanie? Zachód słońca był widowiskowy? Im więcej napiszesz, tym więcej znajdziesz kolejnych powodów do wdzięczności. Taka lista sprawi, że poczujesz się naprawdę szczęśliwym, wartościowym człowiekiem, którego życie jest pełne dobra.
  2. Chcę, nie muszę. O tym już pisałam. Zmień swoje nawyki językowe. Unikaj słowa muszę, a zastąp je słowem chcę. Kiedy budzę się rano przed trudnym dniem w pracy, chce mi się płakać. Wtedy myślę sobie, że przecież nic z tych spraw tak naprawdę NIE MUSZĘ załatwiać. Wszystko co mam w planach, jest na liście „to do” dlatego, że chcę to zrobić. Nagle ten dzień wydaje się być cudny! „Chcę wstać wcześniej, bo chcę zdążyć zjeść śniadanie królów, bo potem chcę być w biurze na czas, bo chcę wyprostować zaległości w papierach, bo chcę już mieć to z głowy, bo chcę mieć w końcu trochę czasu dla siebie…” Lepiej to brzmi w głowie, niż zdanie: ” muszę wstać wcześnie, bo muszę iść do biura, bo mam kupę roboty… ”
  3. Nagradzaj się. Proste. Uporałeś się z czymś, co zaprzątało ci myśli od dawna? Pozwól sobie na nagrodę. Może kawa z ciastkiem w samotności, bez zerkania nerwowo na telefon? Byłeś miły dla współpracownika, którego nie cierpisz? Może nalej wannę pełną gorącej wody i piany, zapal świeczki i poczuj się przez chwilę filmowo? Mała rzecz a cieszy. Pamiętacie to powiedzenie? To naprawdę działa!
  4. Powiedz sobie, że się kochasz. To jedno z trudniejszych zadań. Stań przed lustrem, popatrz na siebie. Zobacz siebie. zobacz, że to jesteś TY. Zobacz swoje nowe zmarszczki. Pęknięte naczynka. Worki pod oczami. Swoje niedoskonałości. Powiedz sobie prosto w oczy – kocham cię. Z pełnym przekonaniem, z poczuciem pełnej akceptacji i miłości. Zadanie absurdalne, może śmieszne, może na wyrost. Ale zrób to, nawet dla eksperymentu. Uwierz mi, znam wiele osób, które nie były w stanie za pierwszym razem wykonać tego ćwiczenia. Ja sama, gdy pierwszy raz dostałam takie zadanie od przyjaciela, prawie dziesięć lat temu, początkowo pomyślałam, że to głupie, a następnie spędziłam dobre pół godziny przed lustrem, mając problem z jego wykonaniem. Wybaczamy bliskim tak wiele, bo ich kochamy. Dlaczego sobie nie potrafimy pobłażać i wybaczać? Bez miłości do samego siebie, nie jesteśmy w stanie kochać w pełni naszych bliskich. Kiedyś może napiszę więcej o miłości, ale póki co zaufajcie mi. To naprawdę ważne ćwiczenie.

5. UWAGA BANAŁ!!! Nie porównuj się z innymi. 🙂 Trzeba tłumaczyć? Jeśli nie, to przeskocz dalej, jeśli tak to tłumaczę: zawsze znajdzie się ktoś lepszy od ciebie! Przykro mi. I choć moim zdaniem warto jest ciągnąć do tych co są wyżej, to nazywam to inspiracją. Nie dołuję się, że King albo Rowling są super znani i bogaci. Ja po prostu wierzę, że kiedyś przybiję im piątkę. Mierzę wysoko, ale nie dołuję się, że nie jestem jeszcze tam gdzie oni. Jestem tu gdzie jestem, to miejsce jest naprawdę fajne. Jestem jaka jestem, są dziewczyny ładniejsze (choć mój mąż twierdzi, że wcale nie), są mądrzejsze, są bardziej szalone, są bardziej odważne, są bardziej zamożne, są bardziej … ale nie ma drugiej takiej samej osoby jak ja. I to jest powód do dumy. Nikt tak ładnie nie przypala jajecznicy jak ja. Nikt tak nie fałszuje pod prysznicem jak ja. To jest naprawdę powód do dumy i szczęścia. Nie ma nikogo tak fajnego i tak wyjątkowego jak ty!

6. Jeden problem, to nie problem. To dewiza życiowa mojej mamy. I choć wkurzała mnie, gdy byłam nastolatką i moje problemy zdawały mi się końcem świata, to teraz ratuje mnie od szaleństwa. Bo jeśli pojawia się problem, to nie można udawać, że go nie ma. Ale problem jest po to, żeby go rozwiązać. Mama Ela zawsze powtarza „jeden problem to nie problem” i kiedy coś zaczyna mnie przerastać, myślę sobie o tym i rzeczywiście, to pomaga. Jeden problem to wyzwanie. A nawet jeśli problemów jest więcej, to podchodzę do nich, jak do zadań, które trzeba rozwiązać, żeby zdać do następnej klasy. Myślę sobie wtedy, czy będę o tym pamiętać i przeżywać to za 10 lat. Zwykle odpowiedź brzmi „nie”. A wtedy pojawia się w ciele pewien luz, który pozwala nam łagodniej podejść do całej sytuacji.

7. A jeśli nic nie pomaga – pomóż innym. Pojedź do najbliższego przytułku dla bezdomnych i oddaj im worek swoich ubrań. Zawieź trochę suchego chleba do pobliskiej farmy i nakarm zwierzaki. Zrób spontaniczną zbiórkę na fejsie i pomóż wybranej organizacji, podejdź do domu seniora i posłuchaj opowieści jego mieszkańców, zapukaj do sąsiada, który mieszka sam i zapytaj czy czegoś potrzebuje. Zostało naukowo udowodnione, że altruistyczne zachowania pobudzają nasz mózg do wytwarzania endorfiny i adrenaliny. Obie sprawiają, że masz więcej energii i czujesz szczęście. A gdy ktoś zarzuci ci, że pomagasz innym, bo sam się z tym dobrze czujesz to zapytaj go „czy stolarz, który jest dumny ze swojego stołu, jest złym stolarzem”? ( to też fragment z Twarzy Tajfunu, to naprawdę fajna książka o szczęściu 😉 )

OD CIEBIE ZALEŻY CO CZUJESZ. DZIAŁAJ TAK, ŻEBY WIĘKSZOŚĆ CZASU, CZUĆ SZCZĘŚCIE. 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s