Alice, wróżka z północy

Była nieśmiałą dziewczyną. Mówili że jest piękna. Duże, czekoladowe oczy i obfite piersi, to pozostałość po hiszpańskich przodkach. Smukła talia. Drobne ciało. To filipińskie geny. Po szkole wracała do domu. Nie bawiła się z dziećmi. Nie miała specjalnego zajęcia. Zwykle siedziała i patrzyła przed siebie. Kiedy trzeba było funkcjonowała normalnie. Robiła pranie. Robiła obiad. Robiła porządki. A potem siedziała i patrzyła bezmyślnie w przestrzeń. Wtedy jeszcze myśleli, że jest nieśmiała, typ samotniczki. Ale kiedy skończyła siedemnaście lat w ogóle przestała się odzywać. Po latach powie, że zachorowała. Ale co to za choroba, nikt nie wie. Nie spała. Ponad rok nie mogła spać. Była zmęczona, ale sen nie przychodził. Nie kąpała się. Kontakt z woda bolał. Skóra piekła jak palona ogniem. Nie chodziła do szkoły. Nie pracowała. Nie mówiła. Nie spała. Nie kąpała się. Siedziała przed domem patrząc w dal. Albo leżała w łóżku patrząc na sufit. Nazywali ją „lunatic” – szalona, niepoczytalna. Wariatka.

A potem zaczęła widywać duchy. Przychodziły do niej. Rozmawiały. A czasami tylko stały i patrzyły na nią. Niektóre były złe. Dusiły ją myślami. Próbowały zabić ją słowem. Płakała i krzyczała wtedy, ale z jej ust nie wychodził żaden dźwięk. Czasami duchy były dobre. Mówiły jej że musi być silna. Że to próba ostateczna. Nie wiedziała tylko przed czym ta próba.

Sama czasami wątpiła czy jest normalna. Może rzeczywiście jest chora psychicznie? Ale czy osoba chora psychicznie, wie że jest chora? Czy to nie jest dowód na to, że ma zdrowy umysł.

Po roku przyszedł do niej kolejny duch.

– Nauczę cię czytać ludzi. Jesteś gotowa. Nauczę cię przepowiadać ich życie.

Dziewczyna zgodziła się. Musiała obiecać że nie użyje swojego daru w zły sposób. Że nie będzie zarabiać na nim pieniędzy. Że nie wykorzysta go przeciwko swoim wrogom. A wrogów miała wielu. Cała wieś unikała jej. Bała się jej. Albo żartowała na jej temat. Wrogów miała wielu. Ale zgodziła się. Wtedy pierwszy raz od roku zasnęła. Spała kilka dni. Kiedy się obudziła znów mogła mówić. Mogła spać w nocy i kąpać się w dzień. Była normalna. Choć nie do końca. Zaczęła widzieć więcej. Patrząc na sąsiadkę widziała jej smutek chowany głęboko w sercu. Widziała lęki swojej matki. Widziała nienawiść w sercach ludzi. Tak jakby każdy otwierał przed nią swoje serce. A przecież oni tylko stawali koło niej. Albo przechodzili niedaleko. Umiała czytać ich. Widziała śmierć czekająca przed domem w którym rodziło się dziecko. Widziała potem jak odchodzi ona z noworodkiem na rękach, podczas gdy ciało dziecka zostało w zapłakanych ramionach matki. Z czasem nie musiała widzieć. Czuła. Czuła zapach śmierci na ludziach którzy mieli niedługo odejść. Czuła zapach zdrady, słodkawy, duszący. Potem czucie przeniosło się na skórę. Każdy por jej ciemnej skóry czuł, wiedział, myślał, analizował.

Nauczyła się żyć z tym darem. Zaczęła czytać karty. Ale szybko zrozumiała że może to robić tylko we wtorki i piątki. W te dni energia była odpowiednia. Wtedy widziała najwięcej.

Stawała się sławna na wyspie. Ludzie polecali ją sobie. Mówili „Alice naprawdę ma dar”. Trafił do niej Amerykanin. Starszy od niej. Zakochał się w niej do szaleństwa. Chciał ją zabrać do Ameryki. Wybudować wielki dom. Mieć dzieci. Rodzinę. Oferował pieniądze, szczęście, miłość. Alice odmówiła. Wolała zostać wśród swoich. Opiekować się matką. Amerykanin ożenił się z jej przyjaciółką. Wyjechali. Nigdy więcej jej nie spotkała. Czasami śniła o niej. Widziała ją jak kuli się w wielkim fotelu, płacze samotnie w wielkim domu.

Wyszła za mąż za lokalnego chłopaka. Miała wtedy 27 lat. Urodziła mu dwunastkę dzieci. Jej głównym zajęciem było wychowanie dzieci. I czytanie ludzi.

Kilka razy ktoś chciał zrobić na niej interes. Proponował wielkie pieniądze, przeprowadzkę do miasta, czytanie ludzi całymi dniami za wielkie pieniądze. Nie zgodziła się. Wolała swój mały dom w cieniu palmy. Wolała pomagać sąsiadom za niewielkie sumy pieniędzy. Czasami za darmo. Nigdy nie miała stałej ceny. Każdy dawał ile mógł. Kurczaka, kilo ryżu, 100 pesos. Czasami wystarczyły uronione łzy i słowa podziękowania.

Siebie nigdy nie czytała. Wiedziała że może, ale nie chciała. Uważała to za marnowanie energii. Marnowanie daru. Ona nie zasłużyła na to, żeby wiedzieć. Trzeba czytać innych, nie siebie. A może po prostu się bała?

Tydzień przed tajfunem zachorowała. Bolała ją skóra. Bolały zęby. Włosy. Nie miała siły wstać w łóżka.

– Coś złego nadciąga. – Powtarzała tylko.

Dzień przed tajfunem kapitan barangaju kazał im przygotować się na najgorsze. Alice odetchnęła z ulgą. A więc o to chodziło.

Pod czas tajfunu bała się. Krzyczała. Modliła się do Boga. Do Jezusa. Ale najbardziej do Świętej Panienki. To był najsilniejszy tajfun w jej życiu. Nigdy tak się nie bała jak teraz. Jej wyczulone zmysły potęgowały odbiór. Słyszała krzyki i wołania o pomoc sąsiadów. Czuła ich strach. Ich modlitwy uderzały prosto w nią. W pewnym momencie zemdlała.

Ludzie zastanawiają się dlaczego na Bantayan zginęło tak niewiele osób. Cztery śmierci. Pod czas gdy wyspa została zrównana z ziemią. Tylko cztery osoby, podczas gdy w Taclobanie zginęły tysiące. Alice zna odpowiedź.

– Tamci ludzie stracili wiarę. Zgubili się w życiu. Stracili kontakt z Bogiem. To była kara dla nich. Dla nich kara, dla nas ostrzeżenie. Tutaj ludzie też oddalają się od Boga. Ale ostrzeżenie przyszło w porę. Po tajfunie wszyscy znów zaczęli się modlić. Do tego święta Panienka strzegła wyspy. Ludzie widzieli kobietę w długiej sukni. Podczas tajfunu chodziła po plaży. Z dzieckiem na rękach. Próbowali ją ocalić, zawołać. Zabrać do schronu. Ale ona nie reagowała. Chodziła po plazy patrząc na ciemne niebo. Silny wiatr poruszał niespokojnie jej mokra suknią. Następnego dnia, ludzie którzy schronili się w kościele w Madardiyos, zobaczyli że figura Świętej Panienki, zamknięta w szklanej gablocie, ma mokrą sukienkę, pełną piasku i wodorostów. To ona chodziła po plaży. Zatrzymywała fale. Spowalniała wiatr. Ocaliła nas.

Alice ma 53 lata. Siedzi przed domem swojej siostry. Trzyma moje dłonie w swoich. Czyta przyszłość.

– Jesteś dobrą osobą. Przyjechałaś tu by pomagać. Wszystkie pomysły które masz w głowie, spełnisz. Wszystko co chcesz osiągnąć -osiągniesz. Jesteś starą duszą. Przeżyłaś już wiele żyć. To życie jest bonusem, nagrodą. Czerp z niego wszystko co jest ci potrzebne. Widzę wiele państw. Wiele uśmiechniętych dzieci. Będziesz milionerką. Będziesz mieć dużo pieniędzy. A wtedy wrócisz do starej Alice i wybudujesz jej nowy dom. Duży dom. Żeby mogła pomieścić wszystkie swoje dzieci. – mruży oczy i śmieje – jesteś moją przyjaciółką. Wrócisz i mi pomożesz.

Jeśli rzeczywiście będę milionerką, na pewno wrócę wybudować jej dom.

– Alice. Powiedz mi. Jesteś szczęśliwa?

– Jestem. Moje dzieci dają mi radość. Są zdrowe. Mądre. No i dużo ich. Dużo dzieci to dużo radości. Ty będziesz miała tylko trzy. Ale tam skąd pochodzisz trzy do dużo. Też będziesz szczęśliwa. Jedno dziecko nie będzie twoje. Zaopiekujesz się nim. Masz dwójkę swoich. Jedno obce. Ale kochasz je jak swoje. – Od dawna wiem, że kiedyś adoptuję dziecko. Kiwam głową że zgadza się to co mówi.

– O czym marzysz?

– Nie marzę zbyt wiele. Marzenia mają silną moc. Jeśli o czymś marzysz, spełnia się. Dlatego bardzo trzeba uważać z marzeniami. Nie zawsze jest dla nas dobre to, czego chcemy. Ja chcę tylko zdrowia dla siebie i dzieci. Dla swojej rodziny. Chce żeby byli bezpieczni. I chcę pomagać ludziom. Tak jak potrafię. Nawet jeśli ta pomoc jest niewielka. To moje marzenia. Nic więcej.

– A dom? Ten który mam ci wybudować? – pytam śmiejąc się.

– To nie jest moje marzenie. To Twoja przyszłość – odpowiada mrużąc duże, czekoladowe oczy.  

Reklamy
Categories: Uncategorized | 1 komentarz

Zobacz wpisy

One thought on “Alice, wróżka z północy

  1. b-b

    Piękne, chociaż nie do końca wiem co? Może wiara, może nadzieja, a może po prostu życie? Trzymam kciuki Gosiu:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: