Nielogiczne zapiski z podróży transsyberyjską koleją

Nogi włażą mi do tyłka. Właściwie nie wiem czemu się tak mówi. Po prostu bolą mnie nogi. Dzisiaj z Vladimirem i jego uroczą dziewczyną przeszliśmy milion km po najważniejszych miejscach Moskwy. Od Placu Czerwonego, przez Arbat po Gorki Park.

Dzień był naprawdę super, do czasu gdy nie spotkałam Eugena Chernikova. Po pierwsze i najważniejsze Eugenowi brzydko, ale to bardzo brzydko woniało z ustow. Co więcej odmówił trzykrotnie poczęstowania się gumą do żucia, ale kiedy ja wyciągnęłam papierosa, stwierdził z powagą że to obrzydliwe!

Pomyślałam, że spędzę z nim pół godziny a potem czmychnę pod byle pretekstem i sama pozwiedzam nocną Moskwę. Ale zanim to się stało Eugene wręczył mi swój przewodnik po Moskwie, choć zarzekałam się że nie chcę,  wepchnął mi książkę w ręce ze szczerym uśmiechem. Teraz już musiałam z nim trochę posiedzieć. Dobrze że bogowie udostępnili lek na wszystkie problemy świata – muzykę i piwo. Przy trzech uroczych chłopcach grających na klarnetach i przy zimnym piwku, Eugene ze swoją fanatyczną chęcią mówienia po polsku, nie był taki zły.

– Ja wydumał szto pani jest patełnia? – próbował po polsku.

– Co ja jestem?

– No, pani poletnia… patelnia…

– Wskaż mi to Eugene po angielsku

– Poet…

– … 😀

– A kak wskazać po polsku to – wskazuje na dzieci skaczące na skakance.

– No, dzieci skaczą na skakance

– Hahahah skakanka! Hahahah – Eugene umiera ze śmiechu.

– A kak po rusku?

– No tarzanka – odpowiada z powagą. Teraz ja umieram ze śmiechu. I tak oboje umieramy co chwilę ze śmiechu z polsko-rosyjskich rozmówek przy tych trzech uroczych chłopcach grających na klarnetach i przy tym zimnym piwku.

Ale czas w Moskwie zleciał jak z piczy strzelił. Odczuwam żal opuszczając to miasto. Moskwa dała mi nowych, wspaniałych znajomych, romans wręcz telewizyjny, nakarmiła moje oczy swą uroda, uszczupliła portfel, zachwyciła, rozkochała w sobie, a ja ją teraz opuszczam.

Pociąg sunie jak ślimak. Ale jest czysty, nieprzepełniony spoconymi Rosjanami pijącymi wódkę.

Rosjanie żegnając się na peronach płaczą. Tak jakby żegnali się na zawsze. Ktoś biegł za pociągiem i płakał machając chusteczką. Jakaś kobieta namalowała na oknie wielkie serce, patrząc tęsknie na mężczyznę siedzącego w przedziale. Chłopic płacze w pociągu, a na peronie płacze jego babcia. Ja jestem dzielna, nie płaczę. Tylko taki jakiś żal za tą Moskwą …

Obok mnie, w pociągu, 4 letnia dziewczynka zagadała 20-kilku letniego chłopaka. Byłam pewna, ze on ją przegoni, zbędzie czymś, odeśle do mamy. Ale po chwili siedzą razem, on pokazuje jej na smartphonie zdjęcia swojej dziewczyny i swojego samochodu, ona zadaje mu sporo pytań i tak sobie jadą przez ponad godzinę. Fajni ci Rosjanie…

3 dzień w pociągu. Kark mnie boli, krzywo spałam. Ale czy da się spać prosto na wąskiej, krótkiej pryczy,  z której wisi mi albo głowa albo stopy? Głowa jest od ściany więc luz, ale stopy od przejścia, więc każdy przechodzący korytarzykiem trąca mnie w nie głową tudzież twarzą. Początkowo mnie to bawiło, ale po trzech dniach w pociągu mało mnie już bawi.

żałuję ze nie mówię po rosyjsku. Siedzę jak ten ciołek i mówię tylko „da, haraszo, eto prawda, ” i uśmiecham się głupkowato.

Tylko wczoraj, gdy usiadłam pod oknem na pustym miejscu, przysiadło się do mnie dwóch Rusków, w wieku 40-50 lat. Poczęstowali mnie pomidorkami, ogóreczkami i zaczęli rozmowę.

Byli weseli i życzliwi, choć jedno z pierwszych pytań dotyczyło radarów antyrakietowych  i gazociągu. Po chwili do rozmowy włączyła się obleśna pani, o wyglądzie rozlanej ropuchy w barokowej peruce, o bardzo wysokim mniemaniu o sobie. Nie spojrzała na mnie  nawet razm. Byłam mniej niż psem, który akurat przysiadł koło stołu prosząc o resztki. Takie pogardy już dawno nie czułam. Jeśli w ogóle kiedykolwiek… W kilku pierwszych zdaniach już wiedziała, ze żaba nie cierpi Polaków,  oraz że komunizm to było najlepsze co nam się przytrafiło w całej historii.

Dwóch panów próbowało zmienić temat, widząc że nie czuję się z tym komfortowo. Zaczęła się więc rozmowa o alkoholu. Ze śmiechem rozmawialiśmy o samogonie, wódce i spirycie i tu wszyscy mieliśmy sporo do powiedzenia, co zostało podsumowane zdaniem „No! Bo my wsie Słowianie!”

– Polaki to nie Słowianie – przez zaciśnięte blade usta powiedziała żaba – to Katoliki! – powiedziała to takim tonem, ze sama prawie poczułam do naszych katolków obrzydzenie. Tak mi się cisnęło ze złości na usta, ze jedno do drugiego nie ma nic, i że Słowianie to my wszyscy, a religie to religie, i że jest głupia, i obleśna i wszystko chciałam powiedzieć jej w twarz.  Ale nie umiałam po rusku. Wstałam wiec dziękując panom za poczęstunek, zabiłam żabę spojrzeniem i wróciłam do Tołstoja i Kareniny- oni chociaż nie obrażają mojego narodu.

Jest śmiesznie, bo nikt nie wie która jest godzina. Według Moskiewskiego czasu jest 9 rano, ale tu słońce wstało 6 h temu, czyli o moskiewskiej 3 w nocy. W Krasnojarsku jest Moskwa plus 4 h, ale tutaj? Gdzie my jesteśmy? Na pewno już na Syberii,  ale gdzie?

Idę do konduktora kupić herbatę.

on – które mesto? – Ja myślę sobie, ze pewnie wie, ze ja z Polski i tak chce zagadać.

– Wrocław- odpowiadam z uśmiechem.

– Niet! Tu katóre?

– No do Krasnojarska jadę!

-Miejsce które?! – AAAA miesce! No tak, bo miasto to gorod przecież…

– dwieset, znaczy dwacet, znaczy dwa nul, dwa zero…

– twenty? – Pyta zniecierpliwiony.

– No da! Twenty. – odpowiadam znowu uśmiechając się głupkowato.

Po pewnym czasie dowiaduję się że miałam super szczęście. Ze rzadko kiedy  w pociągu jest klimatyzacja, czysta pościel a toalety nie są zamykane przy każdej stacji. Czyli ta 4 dniowa podróż nie była tym prawdziwym transsyberyjskim doświadczeniem. Dopiero tydzień później wsiadam na dwa dni do pociągu i zaczynam rozumieć czym jest prawdziwy transib!

cdn

Reklamy
Categories: Syberiada | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: