historia pewna chłopca…

Indie. Kerala. Dzień 13?

Czas w którym odwiedziłam ashram był dość wyjątkowy.

Po pierwsze  każdy mądry przewodnik powiada, by nie odwiedzać Indii w maju, gdyż monsuny nawiedzające w tym czasie kraj, mogą być nie do zniesienia dla europejczyka.Siedzę i piszę, i jest tak gorąco, że pot spływa mi przetartym swym szlakiem od czoła, koło ucha, po szyi i w dekolt i myślę sobie gdzie te pieprzone monsuny?!

Po drugie jest to czas po sezonie turystycznym , więc wiele hoteli i sklepików jest zamkniętych, a ashram świeci  zwykle pustkami,  by temu zapobiec organizowany jest kurs jogi dla najmłodszych. Wiec gdy naszą zimą ashramy indyjskie przepełnione są setkami ludzi dorosłych, teraz jest nas zaledwie garstka w porównaniu z całą chmarą hinduskich dzieci.

Dzieci te są urocze, są głośne i są wszędzie. Pozycje z jogi robią tak, jakby były ulepione z gliny, albo lepiej – z gumy. Mówią po angielsku tak jakby urodziły się z tym językiem, a styl w jakim mówią przypomina angielskich gentelmenów sprzed dziesiątek lat.

– Oh, I am so sorry my lady! Please forgive me. – To słowa jednego z nich, gdy pod czas zabawy w rzucanie piłki, piłka rzucona zatrzymała się na mojej głowie.

Dość szybko nawiązałam z niektórymi znajomość i za każdym razem gdy się widzieliśmy, wolali mnie po imieniu i machali. Nawet jeśli widzieli mnie kilkanaście razy dziennie, reagowali tak samo żywo i wydawali się być tak samo zadowoleni, że mają mnie – dorosłą – za kumpelę.

Jeden z nich przyczepił się do mnie wyjątkowo. Wszyscy znajomi żartowali, że załatwiłam już sobie męża, tylko muszę poczekać 10 lat, aż będzie pełnoletni, a ja cieszyłam się że mam takiego małego adoratora – to naprawdę zabawne i urocze – myślałam.

Za każdym razem kiedy mnie widział, nie tylko machał i wołał „hello!”, ale jeszcze pytał jak się mam i ewidentnie oczekiwał odpowiedzi. Nawet jeśli widział mnie wcześniej tego dnia milion razy…

Początkowo było to urocze, ale jak to bywa w związkach, to co urocze na początku z czasem zaczyna nas irytować. Wiec gdy w ciągu 5 minut trzy razy słyszę „Hi Meg!” mam ochotę go udusić. Na dodatek 99% tych dzieci jest naprawdę ślicznych. Mój boyfriend jest małym brzydalkiem z diastemami między każdą para zębów, w okularkach, lekko przy kości, a jego angielski jest wyjątkowy niezrozumiały…

Dzisiaj drażnił mnie intensywniej niż zwykle, może dlatego że  cały dzień zdycham jak kot w piekarniku. Gdy trzydziesty czwarty raz podszedł do mnie i powiedział: „Cześć Meg! Jak się masz?!” Chciałam mu urwać głowę i ręce, żeby nie mógł już mi machać, ani o nic pytać, ale zamiast tego odpowiedziałam leniwie:

– I’m ok. Jak ty się masz?

– Źle. – odpowiedział. – Tęsknię za mamą. Wszyscy tęsknimy. W nocy w dormitorium każdy płacze. Zwłaszcza gdy zgaszą już światła. Każdy chowa głowe w poduszkę i płacze, bo chce do mamy. Nawet duch który nas pilnuje płacze. Choć on może latać. To i tak płacze…

Wyobraziłam sobie to ciemne i nieprzyjemne dormitorium, pełne małych, czarnookiech, indyjskich dzieci. Każde z nich, w dużo za dużym łóżku i każde takie samotne.  A nad tym unosi się duch. Tajemniczy duch który też płacze. Może mu szkoda tych dzieci? A może też tęskni, dlatego płacze? Przecież on umie latać…

Zapytałam kiedy jego mama przyjedzie, ale nie umiał za bardzo odpowiedzieć, albo to ja nie mogłam za bardzo go zrozumieć. Pokazywał różne cyfry na grubiutkich paluszkach i sam się pogubił w ich nadmiarze.

Starałam sie sobie przypomnieć, jak to było jak ja miałam 9 lat i byłam na moim pierwszym obozie, bez rodziców. Z dala od mamy. Przeżyłam pierwszą miłość. Pierwszy taniec zakochanych. Pierwsze zdrady przyjaźni. Też tęskniłam. Też płakałam. I tak jak teraz – pisałam pamiętnik.

Rodzicie chcą zrobić nam przyjemność i wysyłają na wakacje. A jedyne czego my chcemy to być z nimi. Ale moze to w ten sposób uczymy się życia?

Mam 23 lata i też tęsknie za mamą…

W każdym związku przychodzi czas na poznawanie rodziców swojego partnera. Po kilku dniach, mój  malutki „chłopak” przybiegł cały szczęśliwy mówiąc, ze jego mam będzie tu już jutro. I oczywiście, że muszę ją poznać. Wydało mi się to wyjątkowo miłe, więc niecierpliwie czekałam na następny dzień.

Wakacje z jogą dla dzieci dobiegały końca i co raz więcej rodziców przyjeżdżało by odwiedzić swoje pociechy, pobyć z nimi w ashramie kilka dni i następnie powrócić do domów. Robiło się co raz ciszej i spokojniej gdy kolejne dzieci znikały z ashramu. Przyszedł też czas na mojego przyjaciela. Poznałam jego mamę, przesympatyczną kobietę w eleganckim sari. Dziękowała mi że zajęłam się jej synkiem, na co starałam się tłumaczyć, że nic takiego nie zrobiłam, po prostu z nim czasami rozmawiałam. Ale ona twierdziłam, że pomogłam mu przetrwać ten trudny czas woja życzliwością i dobrą energią.

Chłopiec podbiegł do mnie i bardzo elegancko pożegnał się. Był tutaj przez miesiąc. Nauczył się wszystkich modlitw i pieśni w sanskrycie, nauczył się dwunastu podstawowych figur z jogi naszego mistrza, oraz różnych wariacji tych figur. Poznał teorię dobrej diety, poprawnego oddychania, życia w harmonii…

A czego nauczyłam się ja? Czy czegokolwiek? Czuję się jakbym stała w tym samym punkcie co w dniu przyjazdu.Może nie zwracam już tak uwagi na swoje zmęczenie. Przywykłam do tego stanu. Budzę się rano i już jestem zmęczona. Kłade się spać i ze zmęczenia nie mogę zasnąć… Nauczyłam się lepiej robić figury z jogi, rozciągnęłam swoje mięśnie, ale czy coś więcej? Czy stałam się troszkę inną osobą? Albo inaczej- czy jestem bardziej sobą niż byłam?

– Plony z ashramu zbierzesz dopiero gdy wrócisz do swojego normalnego życia – powiedziała Karen. Tylko, że ja nie wiem czy moje życie jest normalne i czy kiedyś do niego wrócę…

Reklamy
Categories: indie | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: